Chengdu – miasto bez nieba (10-12.08)

0

Chengdu powitało nas duszną atmosferą- 30 kilka stopni w cieniu i wypraną szmatą na firmamencie… W związku z tym, że autobusy nie zatrzymują się na dworcu, tylko klika ulic przed nim, musieliśmy przejść się tam z naszymi plecaczkami, gdyż stamtąd również odjeżdża turystyczny autobus, z którego mieliśmy zamiar skorzystać by dostać się do hostelu. Na ów autobus czekaliśmy spokojnie ponad godzinę (godziny odjazdu według księżyca), a gdy w końcu ruszyliśmy, po jakimś czasie okazało się, że nic z tego nie będzie- nie udało nam się rozpoznać pożądanego przystanku, musieliśmy więc wysiąść i wziąć taxi. Na szczęście ceny taksówek w Chengdu nie są tak szokujące jak w Kantonie i zapłaciliśmy tylko 10 juanów. Trochę to wszystko trwało zanim znaleźliśmy się w hotelu i byliśmy już naprawdę zmęczeni, gdy stanęliśmy u bram Nova Traveler’s Lodge…

Jeszcze nie zdążyliśmy dobrze wysiąść z taksówki, a już obok stanęło dwóch sympatycznych chłopców z obsługi, skłonnych pomóc nam z bagażami. Ponieważ ciężar naszych plecaków (zwłaszcza Rafała) jest w stanie powalić z nóg normalnego człowieka (Tybetańczyk prawie wywinął orła , kiedy nieskutecznie próbował go podnieść) oszczędziliśmy im jednak, wręczając jedynie moją podręczną torbę.

Sam hotel to naszym zdaniem w ogóle nowy rozdział w branży, jeżeli chodzi o tego typu usługi dla backpackersów. Wszystko perfekcyjnie zorganizowanie i dopięte na ostatni guzik. Obsługa mówiąca po angielsku, przeróżne udogodnienia i co najważniejsze- standard pokoju- wystrój, wyposażenie, taki, że można się poczuć jak w domu, co po kilku miesiącach w backpackerskiej podróży jest na miarę złota.

Jeśli chodzi o samo miasto są w nim dwie świątynie, jedna zen i druga taoistyczna, które można odwiedzić. Na ulicy przy której mieszkaliśmy znajdują się sklepy z artykułami wyposażenia wnętrz, więc jeśli ktoś tak jak my planuje w najbliższym czasie urządzanie mieszkania, to też może mu się przydać (imponujący wybór wiktoriańskich tapet). Kolejnym odkryciem, którego dokonałam w Chengdu są kosmetyki marki Herborist- 11 punktów na 10… Niestety ta przyjemność również słono kosztuje, choć w tym nielicznym przypadku jakość produktu do ceny mają się do siebie adekwatnie. Głównym jednak powodem i celem naszej wizyty w stolicy Syczuanu była chęć zobaczenia na żywo misia pandy… ;-) .

Dodaj komentarz

Pola oznaczone (*) muszą zostać wypełnione.

 
 

Losowo wybrane zdjecia!

_dsc5662 _dsc4085 _dsc7724 _dsc4258 _dsc3177 _dsc8504