Lanzhou – przymusowy przystanek na drodze do Pekinu (31.08-02.09)

0

Zarówno w przewodnikach, jak i w nielicznych relacjach znalezionych w Internecie Lanzhou opisywane jest jako typowe chińskie, nieciekawe, brudne i strasznie zanieczyszczone miasto. Przekonaliśmy się o tym jeszcze przed wysiadką z autobusu. Wcześniej narzekaliśmy na Xiahe, że brudno, kurz, nieustający remont i tłumy na ulicach, jednak po kilku minutach w Lanzhou, Xiahe kojarzyło nam się z utraconym rajem…

Zaczęło się od próby dotarcia z jednego z wielu tutejszych, podmiejskich dworców autobusowych do centrum miasta. Mieliśmy wytypowany hotel i adres. Niestety taksówkarze byli wyjątkowo oporni. Jeden próbował na chama dopchnąć nasze plecaki do swojego arcyciasnego bagażnika, co skończyło się porwaniem mojego pokrowca… Kilku kolejnych nie bardzo wiedziało, gdzie mają nas zawieść lub po prostu wykazywało skrajną obojętność w stosunku do białego turysty. Ostatecznie znalazł się jakiś dżolero z prywatnym, nieoznakowanym samochodem i za 30 CNY dotarliśmy we wskazane przez nas miejsce.

Obsługa Hotelu Yingbin także odmówiła współpracy. Mimo iż miejsce to polecane jest przez LP oraz znajduje się w wielu internetowych bazach hoteli, ba nawet z rozbudowanym opisem w języku angielskim, panie na recepcji nie miały najwyraźniej ochoty męczyć się z zachodni turystami i poinformowały nas grzecznie po chińsku, że dla nas pokoju tutaj nie ma. Na szczęście schronienie znaleźliśmy kilka metrów obok. Co prawda w klitce ze śmierdzącą łazienką i komarami, ale jak na „bardzo bogatą” ofertę turystyczną Lanzhou ów pokój za 138 CNY wydał nam się najlepszym rozwiązaniem.

Do odlotu pozostały nam dwa dni i wielkie plany zakupowe. Pierwszy spacerek jednak od razu rozwiał wszelkie wątpliwości. Lanzhou to absolutnie nie jest raj dla wielbicieli sklepowych wystaw. Mieliśmy nadzieję na duży wybór zestawów do parzenia herbaty, niestety nic z tego. Jak już coś znaleźliśmy, przygniotła nas cena ;/. Na domiar złego nie było za specjalnie co zjeść. Generalnie syf, kiła i mogiła.

Z wielkim bólem udało nam się przetrwać kolejną dobę i w końcu nadszedł wymarzony dzień odlotu do Pekinu. Najpierw jednak musieliśmy się dostać na lotnisko (albo taksówka za około 150 CNY, albo autobus spod biura China Eastern za 30 CNY od osoby). Wybraliśmy oczywiście tańszą opcję, jednak do ów przystanku także trzeba było jakoś dotrzeć. Ponownie musieliśmy ostro walczyć z taksówkarzami, którzy, albo nie rozumieli gdzie, albo nie chciało im się jechać tak krótkiego odcinka, albo po prostu generalnie nic im się nie chciało. Oczywiście każdy chętnie zawiózłby nas od razu na położone 70 km za miastem lotnisko Bóg jeden wie za ile. Koniec końców ponownie znalazł się chłopiec z prywatnym samochodem i za 10 CNY dotarliśmy prosto pod biuro China Eastern przy Donggang Xilu.

Tutaj już wszystko potoczyło się szybko i bez większych problemów, tak więc po około godzinie jazdy dotarliśmy na lotnisko. Jako że do samolotu mieliśmy jeszcze około 5 godzin, chcieliśmy wesoło rozgościć się gdzieś z całym naszym dobytkiem. Niestety miejsca siedzące tutaj to towar wyjątkowo luksusowy. Na całym terminalu nie ma ich więcej niż ok. 30 sztuk. Finalnie Martyna przespała czas do odlotu na podłodze w kącie przy schodach, a ja usadowiłem się obok na wózku do transportowania bagażów.

W końcu nadeszła długo wyczekiwana 18:30 i mogliśmy nadać walizki. Bezproblemowo przeszliśmy odprawę i przy właściwym gate’cie cierpliwie oczekiwaliśmy na samolot. Chwilę przed planowanym boardingiem jednak okazało się, że będzie godzinne opóźnienie. Następnie zmieniły się bramki, a w całym panującym tutaj burdelu nikt nas już o tym nie poinformował… Ostatecznie zupełnie przypadkiem dowiedzieliśmy się o tym fakcie od jednego z pracowników obsługi i tylko dzięki jego uprzejmości w ogóle udało nam się wsiąść do samolotu. Tak czy inaczej, mimo wszystko byliśmy bardzo szczęśliwi, że opuszczamy Lanzhou.

Na koniec słów kilka o lataniu w Chinowie. Co prawda tanich linii typu Air Asia się tutaj nie uświadczy, ale przy odrobinie szczęścia można szukając biletów z pewnym wyprzedzeniem trafić na atrakcyjną ofertę. Polecamy stronę http://english.ctrip.com. Jednym z jej największych plusów jest to, że jest po angielsku. Ponadto oprócz płatności kartą, można także skorzystać z Paypala lub zapłacić gotówką przy odbiorze biletu na lotnisku. Nam np. udało się kupić bilet z Lanzhou do Pekinu liniami Chiana Eastern za 740 CNY od osoby.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone (*) muszą zostać wypełnione.

 
 

Losowo wybrane zdjecia!

_dsc4549 _dsc1415 _dsc6695 dscn1845 _dsc2631 _dsc7676